2004-11-22 23:04:01 >>

Ja to już nie ja...



Ja to już nie ja...
Runęło niebo, otworzyły się czeluście piekieł. Sama tą drogę wybrałam. Nie ma nic za darmo...
Już otarłam łzy, podniosłam głowę. Nie pytaj, czemu się nie śmieję. I tak Cię okłamię.
Ciężko tak żyć, nie mówiąc nic nikomu, kłamiąc, by ukraść parę chwil światu... Ale prawdy powiedzieć nie mogę . Nie, jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś, może kiedyś opowiem...
A zresztą... nieważne...

* * * * * * * * *

Waga? 65,2 (dziś po południu).
Moje koleżanki zazdroszczą mi, że chudnę. Głupie pindy. Są takie śmieszne, kiedy pytają "Jak to Nino robisz?". Nigdy nie chciałyby tak chudnąć jak ja.
Nie jem mięsa, słodyczy, nie piję alkoholu. To moja ofiara, żeby w styczniu stał się cud. Niewiele więcej mogę zrobić. Tylko idiota mógłby sądzić, że dzięki temu schudłam. Ale skoro chcą wierzyć... Niech wierzą i zazdroszczą. Może kiedyś, kiedy wszystko znów będzie OK - wszystko im opowiem???

skomentuj (20)