2004-10-10 00:04:53 >> I etap osiągniętyNie było mnie tu tak dawno... Tak cholernie dawno, że zapomniałam hasła... Tak okropnie, cholernie dawno, że zapomniałam nawet na jakiego maila mają mi wysłać przypomnienie tego hasła. Chyba z godzinę walczyłam, żeby się tu dostać... Wszystko pozapominałam... Wszystko mi się zatarło... Wszystko przestało być ważne... Zapomniałam nawet, że kiedyś chciałam się odchudzać... Kiedyś byłam w niebie. A potem runęło niebo. I byłam w piekle. Na początku zawsze jest smutek, żal, łzy i niedowierzanie. Próbujesz coś zrobić, walczyć, zaprzeczasz oczywistym faktom. Potem przychodzi akceptacja. Uczysz się żyć w nowym świecie. Dostosowujesz się do reguł w nim panujących. Dostrzegasz ludzi, którzy mają te same problemy. Już wiesz, że szczerość nie popłaca. Moje drugie imię to KŁAMSTWO... Właściwie wpadłam tu tylko po to, żeby się pochwalić, że osiągnęłam (zupełnie przypadkowo) I zaplanowany etap. Od tygodnia moja waga pokazuje cyfry poniżej 68 kg. Dziś rano miałam 67,3 kg. Czyli od stycznia mam 9,3 kg mniej! :) Nikt nie zauważył, że od wakacji schudłam o jeden cały rozmiar. Nikomu się nie chwaliłam. Koleżanki próbowały mnie podpytać czy schudłam, skoro noszę dawno nienoszone ciuszki. Odpowiedziałam że nie wiem. Bo co je to obchodzi? To nie ich sprawa! Nie mam ochoty odpowiadać na kolejne pytanie, jakie pojawiłoby się, gdybym potwierdziła, że schudłam: "Ojej, a co zrobiłaś że tak schudłaś??" - zapytałyby natychmiast i oczekiwałyby gotowej, lekkiej, łatwej, skutecznej i przyjemnej metody. Co miałabym im wtedy powiedzieć? Prawdę? Że ostatnie 5 kg to 5 litrów wylanych przeze mnie łez? Dalej nie jem mięska, słodyczy i nie piję alkoholu. Dla mnie już niedługo zaświecie słońce. Prawdopodobnie wtedy, kiedy na świecie będzie najzimniej. Może już w styczniu? Ale wtedy będę już zupełnie innym człowiekiem... Czy wrócę wtedy do obżarstwa??? skomentuj (34) |
|
|||||||